Najbardziej nielubianym słowem…

Najbardziej nielubianym słowem polskich hotelarzy stało się słowo standard. Istnieje bowiem coraz więcej nowych obiektów stworzonych pod klienta, który oczekuje już nie tylko tapczanu w schludnym pokoju z telewizorem i biurkiem. Bo do tej pory tak wyglądała większość hoteli w Polsce. Luksusowych obiektów czy maleńkich butikowych było jak na lekarstwo. Ale obecnie baza hotelowa poprawiła się znacznie i obecnie niektóre z hoteli pod względem pomysłu mogą z powodzeniem konkurować z zachodnimi hotelami. Najciekawszą i najszybciej rosnącą grupą jest grupa hoteli butikowych. Niezbyt duże, zwykle tylko z kilkunastoma pokojami, charakteryzuje je różnorodność stylu – powstały w starych kamienicach, klimatycznych pofabrycznych loftach, zlokalizowane są w dziwnych biurowcach, jak choćby Lalala arthotel, znajdujący niedaleko stacji kolejowej Sopot Wyścigi. Tu każdy z pokojów wyszedł spod ręki innego projektanta. Można spać więc w anielskich bądź diabelskich klimatach, bo w jednym z wnętrz zdecydowanie przeważa czarna tonacja. Dodatkowo mamy tam piękny taras, eklektyczną recepcję, która usiana jest bibelotami i meblami z różnych epok. I choć ceny za nocleg zaczynają się od 400 zł wzwyż, miejsc stale brakuje. Podsumowując luksusowych obiektów czy maleńkich butikowych było jak na lekarstwo. Ale obecnie baza hotelowa poprawiła się znacznie i obecnie niektóre z hoteli pod względem pomysłu mogą z powodzeniem konkurować z zachodnimi hotelami.

Comments are closed.